Uzbrojony mężczyzna zastrzelony po wtargnięciu do Mar-a-Lago
Agenci Secret Service zastrzelili w nocy z soboty na niedzielę uzbrojonego mężczyznę, który wtargnął na teren rezydencji Mar-a-Lago prezydenta Donalda Trumpa w Palm Beach na Florydzie. Trump w chwili zdarzenia nie przebywał w Białym Domu.
Uzbrojony mężczyzna wtargnął do Mar-a-Lago
Amerykańska agencja Reuters podała, że mężczyzna miał mieć około 20 lat. Interweniowali agenci Secret Service, mężczyzna został zastrzelony, ponieważ nie wykonywał poleceń ochrony. Agencja poinformowała, że mężczyzna miał przy sobie przedmiot wyglądający na strzelbę i kanister na paliwo. Nie zareagował, kiedy agenci kazali mu upuścić broń i przyjął pozycję strzelecką. Wtedy został zastrzelony.
Szeryf hrabstwa Palm Beach Rick Bradshaw na konferencji prasowej przekazał, że mężczyzna został zauważony przez policjanta i dwóch agentów Secret Service. – Ochrona kazała mężczyźnie je wyrzucić. Upuścił kanister i podniósł strzelbę do pozycji gotowej do strzału. W tym momencie agenci użyli broni, aby zneutralizować zagrożenie – powiedział szeryf. Na konferencji prasowej pokazano jego karabin. Sprawą zajmuje się teraz FBI.
Jak przekazało US Secret Service, nikt z ochranianych przez nich osób nie był w momencie incydentu w Mar-a-Lago. Prezydent Donald Trump i jego żona Melania przebywają obecnie w Białym Domu. Biały Dom nie odpowiedział natychmiast na prośbę o komentarz.
Donald Trump cudem przeżył zamach w Butler
Przypomnijmy, że w 2024 roku były dwie próby zastrzelenia Donalda Trumpa, w tym jedna na jego polu golfowym w West Palm Beach.
Do najgroźniejszego zamachu doszło 13 lipca na wiecu w Butler w Pensylwanii. Jedna z wystrzelonych przez zamachowca kul trafiła byłego prezydenta w ucho. Napastnik, który strzelał z pobliskiego dachu został chwilę później wyeliminowany przez snajpera.
Z przeprowadzonej symulacji wynika, że o życiu Donalda Trumpa zadecydowały centymetry. Trajektoria pocisku pokazała, że gdyby nie ruch głową chwilę przed strzałami, kula trafiłaby go w głowę.
Mimo szczęścia w nieszczęściu nie obyło się bez ofiar. Kule wystrzelone przez zamachowca dosięgły uczestników spotkania. Jeden z mężczyzn zginął, zasłaniając własnym ciałem swoją córkę. Dwie osoby w ciężkim stanie trafiły do szpitala, gdzie lekarze zdołali uratować ich życie.